Sytuacja napięta jak szprycha w Reynoldsie

img_5664

 

Do naszego warsztatu trafiło piękne koło szosowe. Karbonowa obręcz, cieniowane szprychy, aluminiowe nyple wewnętrzne. Lekko bije, jedna szprycha trochę za luźna, słowem – szybka, prosta robota bez żadnego ryzyka. Niestety, jak to zwykle bywa w kryminałach i w warsztacie, sprawy nieco się skomplikowały gdy przystąpiliśmy do akcji.

Zaczynamy centrowanie. Pierwszy nypel ani drgnie w przeciwieństwie do szprychy, która koniecznie chce się zmienić w helisę. Drugi-to samo. Trzeci – szkoda gadać. Panie i panowie, mamy problem…

 

Aluminiowe nyple wewnętrzne w połączeniu z cieniowanymi szprychami sprawiają, że koło jest lekkie i opływowe. Jednak jeśli nie zabezpieczono gwintów przy zaplataniu, po sezonie są też zwykle zapieczone na amen. Dodajmy, że w kole zastosowano dwa rodzaje cieniowanych szprych 2,0 /1,5/2,0 mm oraz 2,0/1,8/2,0 mm. Sztywność skrętna szprychy jest proporcjonalna do jej przekroju podniesionego do potęgi czwartej. Oznacza to, że odchudzenie szprychy o 0,3 mm zmniejsza odporność na skręcanie o połowę. Zwykłe dwumilimetrowe szprychy są ponad trzykrotnie odporniejsze na skręcanie niż te, z którymi przyszło nam się zmierzyć.

Pierwsze rozwiązanie, które przychodzi do głowy: po kolei ciąć szprychy i zastępować je nowymi. Ale to jakby kopnąć obręcz z siłą stu kilo, bo takie naprężenie pokazał tensometr. Może pęknąć, podobnie jak serce właściciela. Trzeba za wszelką cenę uruchomić zapieczone nyple. Z pomocą przychodzi niezastąpiony kolega Marek, który dostarcza specjalistyczny preparat penetrujący. Jeśli on nie pomoże, będziemy mogli już tylko zmierzyć naprężenie sznura na własnej szyi…

img_5597-s

Pierwsze zgrzytnięcie brzmiało jak najsłodsza melodia. Ruszyło! Ostrożnie odkręciliśmy pierwszy nypel i naszym oczom ukazał się widok jaskini potwora:

nypel

Nie chcemy wiedzieć, co zagnieździło się w tym nyplu ale obyło się bez egzorcyzmów. Wszystkie nyple zostały odkręcone i nasmarowane środkiem antykorozyjnym i koło będzie mogło wkrótce wyruszyć na trasę – nawet tak zaśnieżoną i zasoloną jak teraz.

img_5648-s

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *